GÓRA

Parowiec królewskiej poczty

Idealni bracia

    Wygląd zewnętrzny, usytuowanie pomieszczeń oraz parametry techniczne Titanica były niemal identyczne, jak w przypadku pierwszego z wielkiej trójki statków, Olympica. Nie bez powodu Titanica określa się mianem młodszego bliźniaka Olympica. Wiedza i doświadczenie zebrane podczas pierwszych oględzin, testów oraz prób wodnych na Olympicu wykorzystano do skorygowania planów Titanica, wyeliminowania wielu podobnych usterek oraz poprawy niedociągnięć w ostatecznym wykończeniu statku.
    Linia The White Star pragnęła za wszelką cenę wyróżnić się jakością i klasą usług przewozu pasażerskiego przez ocean, dlatego dokładano wszelkich starań, aby zarówno sama podróż, jak i jej komfort przebiegały według najwyższych, bezkonkurencyjnych standardów. Uwagę przykładano do każdego detalu. Wsłuchiwano się uważnie i wnikliwie m. in. w zażalenia, zgłaszane przez podróżnych podczas pierwszych rejsów na Olympicu. Uwadze pasażerów nie uszły na przykład wyraźne plamy farby, widoczne na pokładzie spacerowym Olympica. Na Titanicu z kolei pojawił się nieoczekiwany problem z rozsuwanymi oknami w przedniej części pokładu statku. Ich naprawa i wymiana były priorytetem zważywszy na oczekiwania, jakie pokładano względem Titanica.

Pływający pałac

    Chyba najbardziej rozpoznawalnym elementem wystroju wnętrza pokładu pierwszej klasy na Titanicu, była wielka dębowa klatka schodowa zdobiona rzeźbami aniołów. Nie bez powodu zdecydowano się na jej usytuowanie w centralnym miejscu przemieszczania się arystokracji. To przez nie możni panowie i równie bogate damy przechodzili ze swoich luksusowych apartamentów do ekskluzywnych klubów, kawiarni i restauracji. Całe schody zostały wykonane z drewna dębowego, natomiast zawiła balustrada zdobiona była szkłem oraz pozłacana obustronnie kłutym żelazem. W centralnej części wielkiej klatki schodowej usytuowany był mosiężny zegar, otoczony przez dwie klasyczne figurki, symbole Honoru i Chwały. Na najniższym stopniu schodów znajdowała się wykonana z brązu statuetka anioła podtrzymująca lampę. Nad schodami wznosiła się szklana kopuła zdobiona okazałym witrażem.

    Bogactwo wnętrz liniowców klasy olimpijskiej było widoczne w każdym aspekcie, tak w architekturze jaki i w wystroju. Luksusom wydawało się nie być końca. Wśród wielu atrakcji, Titanic mógł zaoferować swoim najbogatszym pasażerom m. in. salę gimnastyczną, kort do squasha, pływalnię, łaźnie turecką, ciemnie z fotografem, schronisko dla psów, windę oraz prywatne promenady. Każde to pomieszczenie przyciągało uwagę milionerowych pasażerów.
    Pasażerowie pierwszej klasy mogli relaksować się przy herbacie lub kawie we francuskich kawiarenkach, obsługiwanych przez tradycyjnych kelnerów. Znaczącą różnicą w wystroju Titanica była paryska kawiarnia i restauracja, z charakterystycznym francuskim chodnikiem. Salon pierwszej klasy został również zainspirowany modelem francuskim, a konkretnie wzorowany był na Pałacu Wersalskim Ludwika XV. Zawierał m. in. miniaturowe figurki, sławne elementy Wersalu oraz unikalny kominek.

Hotel "Biały łabędź"

    Wspaniałe wnętrza transatlantyckich parowców bądź to pogrążyły się w głębinach oceanu, bądź zostały rozebrane. Jedynym zachowanym po dzień dzisiejszy pomieszczeniem jest pozostały po Olympicu salon, obecnie znany jako hotel pod nazwą "Biały łabędź". Elementy jego wyposażenia rozsiane są po całej Anglii, ale chyba nigdzie nie ma nic piękniejszego jak ten salon. Jest to wspaniała pamiątka z tych legendarnych lat 1911 - 1912, okresu przed I wojną światową zanim te wszystkie cudowne statki zeszły ze sceny. To były złote lata.

W tej epoce przywiązywano wielkie znaczenie do gustownego i szykownego urządzenia wnętrz, ale żywiono również niezwykłą dumę z osiągnięć technicznych.

Wodoszczelne przedziały

    Doskonałość budowy i techniki wykonania Titanica można było dostrzec w każdym aspekcie konstrukcyjnym. Projektując statek, inżynierowie ze stoczni Harland and Wolff skupili się na opracowaniu 16 wodoszczelnych przedziałów, które miały gwarantować bezpieczeństwo pasażerów. Konstruktorzy z Belfastu byli pionierami we wprowadzaniu tej nowej technologii. W statkach klasy olimpijskiej zaprojektowano 15 poprzecznych grodzi wystających ponad linię wodną, dzięki którym powstało 16 oddzielnych wodoszczelnych przedziałów. Nie były one jednakże jedynym elementem, wzmacniającym poziom bezpieczeństwa. Składało się na to również dodatkowe podwójne poszycie, obejmujące kadłub statku.
    W grodziach wodoszczelnych znajdowały się solidne stalowe drzwi, które w razie zalania któregoś z przedziałów można było natychmiast zamknąć przy użyciu elektrycznego włącznika, usytuowanym na mostku kapitańskim. Nowoczesny system awaryjny oprócz sygnału przesyłanego bezpośrednio z pokładu dowodzenia, pozwalał także na zamknięcie wodoszczelnych drzwi ręcznie lub za pomocą mechanizmu pływakowego. W przypadku zalania dwóch sąsiednich przedziałów, a nawet pierwszych czterech licząc od dziobu, statkowi nie groziło zatonięcie.
    Te zabezpieczenia skłoniły najpoważniejsze brytyjskie pismo przemysłu stoczniowego The Shipbuilder, do określenia statków klasy olimpijskiej, jako "praktycznie niezatapialne". Jest to czasopismo przemysłu stoczniowego, które szczegółowo omawia i opisuje każdy nowy statek. Zamieszcza także długie publikacje o systemach zabezpieczeń, a ten artykuł mówi właśnie o wodoszczelnych przedziałach, jakie miał każdy z tych statków i zapewnia, że po zamknięciu grodzi statek będzie praktycznie niezatapialny. Ktoś podchwycił z tego raportu jedynie słowo "niezatapialny", (nie była to linia The White Star) i puścił w obieg po obu stronach Atlantyku opinię, jakoby Titanic był rzeczywiście niezatapialny. To określenie najwyraźniej przyniosło statkowi pecha.

Lekcja Titanica

    Katastrofa Titanica w tragiczny sposób uwypukliła ograniczenia tak bardzo rozreklamowanych zabezpieczeń. Lecz i to nie było wcale główną przyczyną wielkich strat istnień ludzkich. Nie jest tajemnicą, że na pokładzie Titanica znajdowało się za mało szalup ratunkowych. Wynikało to nie tyle z zaniedbania, co z powodu przestarzałego prawa. Przepisy prawa morskiego w tym zakresie układano w roku 1894, kiedy nawet największe wówczas statki były znacznie mniejsze od Titanica. Statek miał na swoim wyposażeniu 20 łodzi ratunkowych, z których każda mogła pomieścić maksymalnie od 65 do 70 osób. W sumie, schronienie w nich mogło znaleźć ok. 1500 rozbitków. Dla pozostałych, ponad 700 osób miejsc nie było wcale. Mimo to, proporcja ludzi uratowanych do tych, którzy ponieśli śmierć w katastrofie Titanica jest dokładnie odwrotna.

Rozkwit radiotelegrafii

    Dzięki niebywałemu wyczynowi w dziedzinie komunikacji bezprzewodowej, w 1901 r. włoski uczony Guglielmo Marconi nawiązał pomyślny kontakt pomiędzy St. John’s (Kanada) i Poldhu (Anglia). Za to osiągnięcie otrzymał w 1909 r. Nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki. Bezprzewodowy telegraf Marconiego, umożliwiający dalekosiężną komunikację na bazie krótkich telegramów znalazł również zastosowanie na Titanicu.
    Na pokładzie statku znajdowała się najnowocześniejsza ówcześnie aparatura radiowa Marconiego. Radiotelegraf obsługiwał starszy operator John Phillips, wraz z młodszym radiooperatorem Haroldem Bridem, którzy przed rejsem otrzymali wyraźne instrukcje, dotyczące informowania o jakim kolwiek zagrożeniu mającym miejsce na statku. Podczas katastrofy Titanica radiotelegraf odegrał nieocenioną role. Philipsowi chwilami mdlały palce od nieustannego wysyłania komunikatów S.O.S. Co ciekawe radio Marconi, znajdujące się na Titanicu miało znacznie potężniejszą moc (1,5 kW), niż radia znajdujące się na współczesnych okrętach.