GÓRA

Henry Tingle WILDE

    Henry Tingle Wilde, najwyższy rangą oficer pokładowy Titanica urodził się 21 września 1874 roku. Dorastał w Walton koło Liverpoolu (Anglia). Już jako młody chłopiec odbywał praktyki i zdobywał doświadczenie pływając na różnych okrętach. Po uzyskaniu certyfikatu oficerskiego rozpoczął pracę dla linii żeglugowej Maranhan Steamship i służył tam jako drugi oficer. Wkrótce jednak uzyskał tytuł magisterski i przeniósł się na stałe do brytyjskiego armatora White Star Line, gdzie pływał głównie na szlakach wiodących z Liverpoolu do Nowego Yorku i Australii. Wkrótce potem zdobył jeszcze dodatkowy oficerski certyfikat i został mianowany porucznikiem Rezerwy Marynarki Wojennej.

    24 grudnia 1910 roku w wigilię Bożego Narodzenia Wilde musiał zmierzyć się z bólem po śmierci swojej żony oraz dwójki ich nowo narodzonych bliźniaczych synów, które zmarły podczas porodu (niektóre źródła podają, że przyczyną ich śmierci była szkarlatyna). Miał poza tym czwórkę dzieci: Jane, Harryego, Arnolda i Nancy.

    W 1911 roku Henry Wilde został naczelnym oficerem na Olympicu. Na tym statku pływał pod przewodnictwem kapitana Edwarda J. Smitha. Wart odnotowania jest fakt, iż 20 września 1911 roku pod dowództwem Smitha i Wildea Olympic miał niegroźną kolizję ze statkiem H.M.S. Hawke.

    W kwietniu 1912 roku Wilde miał ponownie objąć stanowisko naczelnego oficera statku Olympic, tym razem pod kierownictwem kapitana - Herberta Jamesa Haddocka, jednakże nieoczekiwanie został wysłany do Southampton w oczekiwaniu na nowy przydział służby. 3 kwietnia 1912 roku Olympic wypłynął w pierwszy rejs pod dowództwem nowego kapitana Herberta Haddocka, który zastąpił na tym stanowisku Edwarda J. Smitha. W szeregach załogi statku oprócz Wildea zabrakło również innych wybitnych oficerów i inżynierów. Nie płynął m. in. pierwszy oficer Olympica - William Murdoch, jak również znaczna większość pozostałych wysokich rangą oficerów linii White Star.

    Tuż przed pierwszym rejsem Titanica przez Atlantyk Bruce Ismay, dyrektor naczelny linii White Star oddelegował oficera Wildea (prawdopodobnie na jego własną prośbę), na jeden z mniejszych statków należących do armatora. W związku z tym, dotychczasowy pierwszy oficer William Murdoch, który był niższym rangą przedstawicielem załogi automatycznie został naczelnym oficerem Titanica. Jednakże nieoczekiwanie, na osobistą prośbę kapitana Smitha oficer Wilde dołączył do pokładowej załogi Titanica niemalże w ostatniej chwili. W tym samym czasie stanowisko drugiego oficera Titanica musiał opuścić David Blair, dzięki czemu zarówno Wilde jak i Murdoch - piastujący te same stanowiska na Olympicu odpowiednio starszy i pierwszy oficer - zachowali swoje dotychczasowe szczeble oficerskie również na Titanicu. Krążyły pogłoski, że rozkaz ten przybył z kwatery głównej White Star Line. Przetasowania na najwyższych szczeblach oficerskich okazały się jednak nieostrożną polityką. Kilka miesięcy później Olympic prawie zatonął z powodu braku umiejętności i doświadczenia kapitana Haddocka. Opuszczający stanowisko drugiego oficera statku Titanic David Blair zabrał ze sobą wiedzę o tym, gdzie były przechowywane lornetki. Zmiany w rangach pozostałych oficerów na Titanicu wywołały wśród nich niemałe zamieszanie. Skomentował to jeden z oficerów - Charles Lightoller:
    "W Southampton mięliśmy małe przetasowanie wśród starszych oficerów. Nasi przełożeni stwierdzili, że dobrym posunięciem będzie oddelegowanie naczelnego oficera statku Olympic - Henryego Wildea tylko na jeden rejs Titanica. Jako najwyższy rangą oficer Wilde miał wesprzeć swoim doświadczeniem bliźniaczego giganta. Polityka ta spowodowała zmiany dotychczasowych stanowisk oficerskich. Za wyjątkiem rozczarowania musieliśmy zejść o stopień niżej w naszej hierarchii oficerskiej. Z pewnością wywołało to pewne zamieszanie. Dotychczasowy naczelny oficer Titanica William Murdoch musiał przejąć moje obowiązki. Ja, jako pierwszy ustąpiłem miejsca i przejąłem rangę Blaira. Pozostali oficerowie uczynili podobnie i nie rościli przy tym żadnych pretensji."

    9 kwietnia 1912 roku Henry Wilde, jako ostatni oficer pokładowy zasilił szeregi załogi statku RMS Titanic. Jego miesięczna pensja wynosiła 25 funtów. Kiedy następnego dnia kapitan Smith wszedł na pokład Titanica, a było to o godzinie 7:00 rano, otrzymał raporty od wszystkich oficerów pokładowych. Wilde przedstawił sprawozdanie o stanie sprzętu, zapasów oraz przygotowaniu pokładu i pomieszczeń publicznych. Podczas opuszczania portu w Southampton oficerowie Wilde i Lightoller nadzorowali proces odczepiania przez bosmanów potężnych lin cumowniczych.

    W liście adresowanym do swojej siostry zd. 11 kwietnia 1912 r. Wilde pisze o swoich dziwnych przeczuciach, dotyczących Titanica: "Wciąż nie lubię tego statku... Mam złe przeczucia co do niego." Korespondencja ta została nadana w Queenstown, podczas jednego z przystanków statku, zaplanowanych na trasie dziewiczego rejsu. Pomimo obaw wyrażonych przez oficera Wildea rejs Titanica przebiegał spokojnie.

    Oficer Henry Wilde pełnił zwykle swoją służbę na mostku kapitańskim w godzinach od 2 do 6 (rano i wieczorem).
    14 kwietnia, o godzinie 14-stej oficer Wilde zmienił na warcie pierwszego oficera Williama Murdocha. Jednakże zanim doszło między nimi do zmiany, obaj oficerowie długo dyskutowali ze sobą na temat bliskości lodu oraz sygnałów ostrzegawczych, przesyłanych przez statki znajdujące się w pobliżu. Około kwadransa i godziny wcześniej statek Baltic wysłał ostrzeżenie o górach lodowych mogących znajdować się na kursie kolizyjnym Titanica.
    Tego dnia obserwacje prowadzone przez Wildea przebiegały spokojnie. Nie było rozkazu dotyczącego zmiany prędkości statku, mimo nieustannie napływających sygnałów ostrzegawczych od innych statków. Być może nawet taki rozkaz nawet nie został wysłany na mostek. Kapitan Smith w ciągu dnia przekazywał wszystkie ostrzeżenia o górach lodowych Bruceowi Ismayowi, dyrektorowi naczelnemu linii White Star.
    O godzinie 18:00 na mostku kapitańskim Wildea zmienił drugi oficer Charles Lightoller. Starszy oficer przekazał Lightollerowi informację o prędkości oraz kursie statku, po czym odszedł. W czasie służby Lightollera na mostek kapitański nie dotarło już więcej ostrzeżeń o polach lodowych.

    Poczynania oficera Wildea pomiędzy godziną 18:00 a 23:40, czyli do momentu kolizji nie są znane. Wiadomo natomiast, że krótko po tym jak Titanic zderzył się z górą lodową Wilde znajdował się w dziobowej części statku. Tam napotkał bosmanów Alberta Hainesa i Samuela Hemmingsa, który powiedzieli mu, iż woda zaczęła wdzierać się do wnętrza statku. Wilde pośpiesznie udał się na mostek, aby jak najszybciej poinformować o tym fakcie kapitana oraz pozostałych oficerów. Jednakże już po drodze niespodziewanie spotkał kapitana Smitha oraz głównego konstruktora statku Thomasa Andrewsa, kiedy odbywali krótką inspekcję mającą na celu sprawdzenie oraz oszacowanie rozmiarów zniszczeń, jakich doznał Titanic.

    Oficer Wilde rozpoczął akcję ratunkową na tonącym Titanicu od ponumerowania szalup ratunkowych znajdujących się z bakburcie statku. Następnie rozpoczął wydawanie rozkazów oraz instrukcji bosmanom, aby przygotowywali łodzie ratunkowe do opuszczenia na wodę. W pewnym momencie drugi oficer Charles Lightoller, który także znajdował się po lewej stronie statku zapytał Wildea, czy jego zdaniem należy już wywracać łodzie ratunkowe? Wilde wykrzyknął wtedy: "Nie, stój!", ale w tym samym momencie Kapitan Smith minął Lightollera i zdecydowanie odpowiedział mu: Tak, wywracać!". Taką zachowawczą postawę należy upatrywać w tym, że oficer Wilde za wszelką cenę starał się uniknąć paniki. Był zatem nad wyraz ostrożny. Lightoller jako oficer doświadczył wcześniej na własnej skórze nie jednej katastrofy morskiej i dlatego też rozsądek podpowiedział mu, aby podejść do ewakuacji ludzi z tonącego statku bardziej realistycznie, nie czekając zbędnie na rozwój wydarzeń. On wiedział, że w tej chwili każda minuta jest cenna i może decydować o tym, jak wiele istnień ludzkich uda się jeszcze uratować.

    W zeznaniach osób ocalałych z katastrofy, zachowanie i działania ratunkowe starszego oficera Henryego Wildea pozostają owiane mgłą tajemnicy. Wiadomo jednak na pewno, że Wilde pracował z pełnym zaangażowaniem przy załadowywaniu łodzi ratunkowych. Około godziny 1:30 w nocy rozkazał piątemu oficerowi Haroldowi Lowe objęcie dowodzenia łodzią nr 14. Wypytywał także Charlesa Lightollera, gdzie jest trzymana broń palna. Kiedy początkowo Lightoller został mianowany pierwszym oficerem Titanica - to właśnie na nim spoczywała odpowiedzialność i nadzór nad bronią na statku. Lightoller początkowo nie rozumiał, dlaczego Wilde wypytywał go o to, ale polecił jemu, kapitanowi oraz pierwszemu oficerowi, aby poszukali jej w schowku, w kabinie pierwszego oficera. Odchodząc Lightoller pokazał Wildeowi rewolwer, który trzymał w swej dłoni razem z amunicja mówiąc: "Masz, może ci się przydać.". Wilde szukał dodatkowego bodźca, aby odstraszać wsiadających do łodzi ratunkowych mężczyzn. Pistolet był zatem doskonałym narzędziem.

    Większą część swoich działań ratunkowych Wilde przeprowadził jednak na sterburcie, w pobliżu mostka kapitańskiego. Włączył się tam m. in. do akcji ratunkowej przy łodzi składanej oznaczonej literą C, gdzie pomagał już pierwszy oficer William Murdoch oraz Herbert McElroy. W szalupie były jeszcze wolne miejsca, więc Wilde zawołał rozpaczliwie w poszukiwaniu kolejnych kobiet i dzieci, które mógł posadzić w łodzi. Nikt się nie pojawił, zatem rozkazano opuścić łódź na wodę. W akcie desperacji do opuszczanej łodzi wskoczyło nagle dwóch mężczyzn. Byli to Bruce Ismay oraz William Carter. Oficer Wilde pozwalał zajmować miejsca w łodziach ratunkowych wyłącznie kobietom i dzieciom. Było więc niezrozumiałe to, dlaczego pozwolił Ismayowi pozostać w szalupie. Kontrowersyjne ocalenie dyrektora White Star Line niewątpliwie rzuciło haniebny cień na tę postać.

    W ostatnich dramatycznych chwilach katastrofy, Wilde wspólnie z Lightollerem załadowywali jedną z ostatnich łodzi ratunkowych znajdujących się na pokładzie Titanica. Zebrał się wokół niej ogromny tłum i w pewnym momencie zaczął napierać. Właśnie w tym momencie Lightoller zdał sobie sprawę, dlaczego wcześniej Wilde pytał go o broń. Wyciągnął swój pistolet i wezwał bosmanów, aby odciągnęli mężczyzn od łodzi - od tego momentu na Titanicu rozpoczął się prawdziwy dramat. Nie było już szans na ratowanie kogokolwiek. Po kilku chwilach, ostatnia łódź została szczęśliwie opuszczona na wodę i odpłynęła na bezpieczną odległość od tonącego statku.

    Ostatni raz oficer Wilde był widziany na pokładzie Titanica, kiedy próbował uwolnić składane łodzie o oznaczeniu A i B z dachu kwater oficerskich. Niestety on również poniósł śmierć w katastrofie, a jego ciała nigdy nie odnaleziono.

    Pamięć po tragicznie zmarłym oficerze Henrym Wilde została uwieczniona na obelisku, znajdującym się tuż obok jego grobu na cmentarzu Kirkdale w Liverpoolu. Napis wyryty na kamieniu głosi: "Kapitan Henry T. Wilde, Rezerwa Marynarki Wojennej, Naczelny Oficer który zginął w katastrofie statku 'SS Titanic' 15 Kwietnia 1912 roku. Zginął w wieku 38 lat. Jeden z bohaterów Wielkiej Brytanii."