GÓRA

Herbert John PITMAN

    Herbert John Pitman, znany również pod pseudonimem "Bert", urodził się 20 Listopada 1877 roku w małej miejscowości Sutton Montis w hrabstwie Somerset (Anglia). Był synem farmera Henryego Pitmana oraz Sary A. Pitman.

    W 1895 roku, Bert zaciągnął się do marynarki handlowej. Uczęszczał do Merchant Venturers' Technical College, gdzie odbywał praktyki żeglarskie z dziedziny nawigacji. W maju 1900 roku zdał egzamin na drugiego oficera, a już dwa lata później uzyskał stopień pierwszego oficera. Ukończył szkołę z tytułem magistra w sierpniu 1906 roku. Następnie odbył czteroletnie praktyki i łącznie przez pięć lat pełnił funkcję oficera pokładowego. Od 1904 roku służył jako oficer na statkach linii Blue Anchor Line podczas rejsów z Angli do Australii. Następnie przeniósł się do Shire Line, gdzie przez sześć miesięcy służył jako oficer na szlaku handlowym pomiędzy Anglią i Japonią. Do White Star Line wstąpił w 1906 roku i służył tam najpierw jako czwarty, potem trzeci i w końcu drugi oficer na okrętach - Dolphin, Majestic i przez dwa kolejne miesiące na statku Oceanic w charakterze czwartego oficera.

    Na początku 1912 roku John Pitman otrzymał telegram od kierownictwa linii White Star, w który wezwano go do odbycia służby na pokładzie nowego luksusowego statku Titanic. 26 marca 1912 r., o godzinie 9:00 rano Pitman zgłosił się do biura firmy White Star Line w Liverpoolu w celu odebrania biletu. Bert wszedł na pokład Titanica w Belfaście, razem z pozostałymi oficerami. Otrzymał rangę trzeciego oficera. Pitman przybył do Belfastu w południe 27 marca, po czym niezwłocznie zgłosił się do naczelnego oficera, wówczas jeszcze był nim William Murdoch. Oficjalnie, wraz z pozostałymi członkami załogi Bert wszedł na pokład Titanica o godzinie 6:00 rano, 2 kwietnia 1912 roku.

    Kiedy Titanic opuszczał Southampton w południe 10 kwietnia 1912 trzeci oficer Pitman pełnił służbę wraz z Williamem Murdochem (już wtedy pierwszym oficerem) na mostku kapitańskim przy kołach sterowych statku. Opuszczając nabrzeże o mały włos doszłoby do kolizji z innym statkiem, o wymownej nazwie New York. Jak opowiadał później Pitman: "Sterburtowe śmigło śruby napędowej Titanica przerwało liny cumownicze statku New York. Jednakże byliśmy w stanie kontynuować rejs i dopłynąć bezpiecznie do portu w Cherbourgu".

    Do podstawowych obowiązków Pitmana na pokładzie Titanica należało określanie pozycji statku poprzez wszechstronne obserwacje nieba, wykrywanie odchyleń na kompasie, opieka nad kwatermistrzami oraz - kiedy tylko było to konieczne - zastępowanie oficerów na mostku kapitańskim.

    14 kwietnia 1912 r. w niedzielę, podczas wachtowych obserwacji pomiędzy godziną 6:00 a 8:00 rano oficer Pitman zanotował, iż statek nabrał prędkości 21 węzłów - "Nie spodziewaliśmy się po tym statku takich szybkości" - oświadczył. Dodał także, że kiedy ustalał pozycję statku 14 kwietnia, kapitan Smith celowo opóźnił zwrot statku na północ w kierunku Nowego Yorku o około 10 mil. Prawdopodobnie dlatego, aby prowadzić statek dalej na południe, co w rezultacie zmniejszyło ryzyko napotkania pól lodowych. Tego samego dnia Pitman zanotował na skrawku papieru wiadomość przekazaną przez czwartego oficera Josepha Boxhalla o treści: "lód". Informacja ta była pokłosiem sygnału, otrzymanego od statku Caronia o godzinie 9 rano.
Podczas późniejszych zeznań, składanych przed komisjami śledczymi Pitman oświadczył, iż w Southampton i ponownie w Queenstown na Titanicu odbywały się ćwiczenia na łodziach ratunkowych. Zaznaczył również, że nie przeprowadzono żadnej akcji profilaktycznej na pokładzie statku w dniu niespodziewanej tragedii.

    W momencie kolizji Titanica z górą lodową, Pitman spał na swojej koi. Obudził go dopiero hałas - "Pomyślałem, że wygląda na to, jakby rozwinął się łańcuch i statek spuścił kotwicę." Następnie wyszedł tuż za drzwi swojej kabiny, gdzie spotkał drugiego oficera Charlesa Lightollera. Obaj wymienili między sobą kilka spostrzeżeń, po czym powrócili do swoich kabin. Pitman spokojnie zapalił fajkę, a ponieważ wkrótce zbliżała się pora jego warty, zaczął się więc ubierać. Nagle czwarty oficer Boxhall, który został wysłany przez kapitana Smitha wpadł z hukiem do jego kabiny i oznajmił, że woda Atlantyku wdarła się do przedziału pocztowego. Pitman zdążył go tylko zapytać, co się stało? "Uderzyliśmy w górę lodową" - odpowiedział zwięźle Boxhall, po czym udał się na mostek w celu odebrania dalszych poleceń.

    Pitman otrzymał rozkaz, aby niezwłocznie zgłosić się na swój posterunek łodziowy, zlokalizowany na sterburcie. W między czasie spotkał szóstego oficera Moodyego, który powiedział mu, iż widział lód na dziobowej części statku. Pitman miał już opuszczać przedni pokład statku, kiedy spostrzegł grupę palaczy, niosących swoje ubrania. Zapytałem wtedy, 'O co chodzi?', a oni odpowiedzieli - 'Woda wdziera się do naszych kabin!'. Pitman rozejrzał się po pokładzie i spostrzegł właz luku bagażowego nr 1 praktycznie całkowicie zalany przez wodę. Natychmiast udał się na pokład łodziowy i pomagał przy instalowaniu szalup ratunkowych.

    Pierwszy oficer Murdoch zajmował się w tym czasie zapełnianiem łodzi ratunkowej nr 5, kiedy Pitman przyszedł mu z pomocą. 'Opuściłem szalupę nr 5 na poziom pokładu łodziowego. Nieznajomy mężczyzna w szlafroku powiedział wtedy, że lepiej opuścić ją z samymi kobietami i dziećmi.' Ja odpowiedziałem: 'Czekam na rozkazy', to więc on odpowiedział: 'Bardzo dobrze', lub coś podobnego. Uświadomiłem sobie później, że mógł być to Bruce Ismay wydający rozporządzenia, które zostały mi z góry dane.'

    Ostatecznie oficer Pitman nie otrzymał żadnych precyzyjnych instrukcji, odnośnie zapełniania ludźmi szalup ratunkowych. Podobnie jak drugi oficer Charles Lightoller, udał się do kapitana po odpowiednie rozporządzenia.

    Poszedłem na mostek, gdzie ujrzałem kapitana Smitha i powiedziałem mu, iż wydawało mi się, że widziałem Brucea Ismaya, który chciał, abym wsiadł do łodzi wraz z kobietami i dziećmi. 'Śmiało, działaj - krzyczał.'
Stanąłem więc w łodzi i powiedziałem: 'Panie przodem.' Zebrał się wielki tłum. Ismay pomagał im wsiadać. Wypełniliśmy prawie całą łódź. Wykrzyknąłem wtedy w poszukiwaniu innych kobiet, jednakże żadna nie została odnaleziona. Zezwoliłem więc kilku mężczyznom wsiąść do szalupy. Następnie wskoczyłem znów na pokład statku. Murdoch powiedział mi wtedy: 'Na ciebie spada odpowiedzialność za tę łódź', po czym uścisnął mi rękę mówiąc "Żegnaj, powodzenia!"
Pitman wtenczas powiedział: "Opuszczać", a Ismay zajął się wołaniem wahadłowo wymachując rękoma: "Opuszczać! Opuszczać!" Piąty oficer Lowe, który nadzorował opuszczanie łodzi powiedział mu "Idź pan do diabła i zejdź mi z drogi... Chcesz, abym ich wszystkich utopił?!" - zawstydzony Ismay nic nie powiedział i odsunął się. Następnie Pitman rozkazał odholować szalupę od statku. Upłynęła zaledwie godzina od opuszczenia szalupy na wodę. Łódź pokonała niewielki dystans i wtedy Pitman zdał sobie sprawę, że Titanic rzeczywiście tonie. "Wydawało mi się, że statek wciąż ma zalane tylko trzy przedziały i nadal będzie utrzymywał się na wodzie."

    W jego szalupie ratunkowej znajdowało się dwóch palaczy, dwóch stewardów oraz jeden marynarz. Resztę stanowili wyłącznie pasażerowie. "Wszystkie kobiety w łodzi zachowywały się godne podziwu" - oświadczył Pitman. Dodał także, iż po tym, jak do ocalałych rozbitków podpłynęła Carpathia przeszukał wszystkie łodzie i znalazł w każdej z nich chleb i wodę.

    Pitman, co bardzo istotne oświadczył również, że w trakcie tonięcia nie doszło do przełamania się Titanica. "Statek skręcił w prawo i poszedł na dno w pozycji pionowej. Nie przełamał się na dwie części. Słyszałem, jak wielu ludzi mówiło, iż słyszeli jak eksplodowały kotły węglowe, ale mam co do tego wątpliwości. Nie widzę powodu, dlaczego kotły miałyby wybuchać, nie było w nich pary. Zostały one przecież zamknięte 2,5 godziny od momentu kolizji. Ogień nie mógł się z nich wydostać, więc było tam bardzo mało pary. Znajdowaliśmy się w niewielkiej odległości od statku, więc gdyby to się wydarzyło... myślę że wiedziałbym o tym."
    Jednakże, jak sam później opisał ["...słyszałem cztery potężne wybuchy, niczym wystrzał z pistoletu, wydobywające się szybko z wnętrza tonącego statku"]. Pitman dodał także, że nie widział nikogo w wodzie od czasu, kiedy opuścił pokład Titanica, jednakże słyszał płacz, krzyki i jęki.

    "Jak tylko statek zniknął z powierzchni powiedziałem: 'Teraz panowie podpłyniemy w kierunku miejsca tragedii.' Wszyscy w mojej łodzi odpowiedzieli, że jest to chory pomysł ponieważ z dala jesteśmy bardziej bezpieczni. Moja szalupa mogła spokojnie pomieścić jeszcze kilkudziesięciu ludzi - około sześćdziesięciu w sumie. Zawróciłem jednak łódź w kierunku miejsca, z którego dochodziły jęki, ale natychmiast sprzeciwiły się temu znajdujące się w łodzi osoby.

    'Krótko potem wpadłem na pomysł połączenia ze sobą łodzi nr 5 i 7. Uświadomiłem sobie, że dwie złączone razem łodzie będą bardziej widoczne niż pojedyncza, gdy nastanie ranek. Przesadziłem więc dwóch mężczyzn, kobietę i dziecko z mojej łodzi do łodzi nr 7, w której było jeszcze więcej wolnych miejsc. Około godziny 3:30 nad ranem ujrzeliśmy światła Carpathii. Gdy już upewniliśmy się, że to ten parowiec zaczęliśmy płynąć do niego przez około 5 mil.'

    Carpathia przybyła do Nowego Yorku z osobami ocalałymi z katastrofy Titanica wieczorem 18 kwietnia i przycumowała przy 54 pomoście w miejscu, gdzie miał wpłynąć Titanic. Dwa dni później senat w Waszyngtonie wyznaczył specjalną komisję, która miała zbadać przyczyny i okoliczności zatonięcia statku. Przesłuchania odbywał się w hotelu Waldorf Astoria w Nowym Yorku. Herbert Pitman był przesłuchiwany wraz z pozostałymi uratowanymi członkami załogi. Pozwolono mu opuścić terytorium USA dopiero 2 maja i tego samego dnia popłynął do Liverpoolu na pokładzie statku Adriatic. Wraz z nim na pokład wsiedli również: dyrektor linii źeglugowej White Star Bruce Ismay, drugi oficer Charles Lightoller, czwarty oficer Joseph Boxhall oraz piąty oficer Harold Lowe.

    22 maja 1912 roku Pitman został wezwany na przesłuchania brytyjskiej komisji badającej okoliczności katastrofy Titanica. Był wtedy poproszony o udzielenie wyjaśnień i odpowiedzi na wszystkie 393 pytania przygotowane przez członków komisji. Pitman składał długie i obszerne zeznania, dlatego też został wezwany także kolejnego dnia.

    Po zatonięciu Titanica Pitman dalej pracował dla linii White Star. 10 lipca 1912 ponownie służył na pokładzie statku Oceanic, jako trzeci oficer. Swoje funkcje oficerskie piastował także na Olympicu, lecz niedługo potem musiał zwolnić się ze służby, gdyż jego wzrok uległ pogorszeniu.

    Na początku 1920 roku, Pitman przeszedł z White Star Line do Shaw and Albion Company Ltd, gdzie przez prawie 20 lat służył jako ochmistrz. Poślubił w tym czasie kobietę o imieniu Mimi Kalman. W czasie II wojny światowej służył na pokładzie statku SS Mataora jako ochmistrz. W marcu 1946 roku, tuż przed odejściem na emeryturę z marynarki wojennej Pitman został odznaczony brytyjskim orderem Member of British Empire Order 'za długą i owocną służbę na morzu i na niebezpiecznych wodach w czasie wojny'.

    Herbert John Pitman zmarł 7 grudnia 1961 roku w wieku 84 lat. Został pochowany w Pitcombe Parish Church Pitcombe Somerset (Anglia).

    W kwietniu 1998 roku na aukcji Sothebys w Londynie wystawiono kilka przedmiotów należących do trzeciego oficera Herberta J. Pitmana. Zlicytowano m. in. medale i ordery (za 4,370 funtów), srebrną papierośnicę, (uważano, że Pitman otrzymał ją od państwa Goldenbergs - rozbitków z łodzi nr 5, którą dowodził) - (za 920 funtów), kolekcję telegramów, listów, kartek pocztowych i gazet przedstawiających Herberta Pitmana oraz katastrofę Titanica - za łączną wartość 1,265 funtów.